Kolejny, praski lokal ulokował się na rogu ulic Wileńskiej i Zaokopowej.
SensNonsensu - bo taką nazwę nosi cudo, świetnie wpisuje się w klimat dzielnicy. Przytulny, wypełniony dobrą muzyką i przedwojennymi sprzętami, ze starym barem oraz elegancko odpicowaną popeerelowską posadzką. Kto przyjdzie się napić powinien zapomnieć o standardach z beczki. Bar oferuje szeroki wybór piw niepasteryzowanych, z których absolutną rewelacją jest Ciechan miodowy. Kto głodny - zje przyzwoitą sałatkę albo grillowaną kanapkę. Znajdzie się też coś słodkiego. A żeby nie było nudno, SensNonsensu szykuje zajęcia cykliczne. Już teraz zajrzeć można na cieszące się dużą popularnością slajdowiska z podróży. Szykują się rozgrywki szachowe i lekcje tanga a to wszystko przy dźwiękach pianina, które zajmuje honorowe miejsce przy barze. Mały minus stanowi brak miejsc dla niepalących, sprawa jest jednak do przetrzymania, bo sufity są wysoko a wentylacja bez zarzutu.
Sens odwiedzić można rowerem, przyjść z dziećmi czy zabrać ze sobą psa. Tych, którzy za najlepsze towarzystwo uważają komputer ucieszy obecne w lokalu wi-fi.
www.sensnonsensu.pl